Agata i Mateusz

Agata Olszewska

Z tangiem po raz pierwszy zetknęłam się w 2003 roku i choć był to kontakt przelotny, pamiętam, że powiedziałam wtedy sobie: „Będę kiedyś tańczyć tango”. Na pierwszy kurs zapisałam się w 2007 roku i od tego czasu tango stawało się dla mnie coraz ważniejszym elementem życia. Dziś jest moją pasją.

Nauczycielami, pod okiem których szczególnie kształtował i nadal kształtuje się mój taniec i rozumienie tanga, są Katarzyna Czech i Tymoteusz Ley. Dużą rolę w moim tangowym rozwoju odegrali również Daniela Pucci i Luis Bianchi. Na swej tangowej drodze miałam okazję uczyć się od różnych nauczycieli tanga, bez ograniczania się do jednego, konkretnego stylu, byli nimi: Agnieszka Porczak i Grzegorz Mikrut, Mariela Robles i Gonzalo Alonso, Mila Vigdorova i Rodrigo Fonti.

W pewnym momencie połączyłam tango z inną moją pasją – zawodową – trenerstwem. Od wielu lat prowadzę szkolenia rozwijające umiejętności miękkie, takie jak komunikacja, zarządzanie sobą, zarządzanie ludźmi, zarządzanie zmianą. Doświadczenie trenerskie wykorzystuję ucząc tanga.

W tangu szczególnie ważne są dla mnie kontakt i komunikacja pomiędzy partnerami, budowanie relacji, wyrażanie emocji, świadomość siebie, swojego ciała. Często podczas zajęć korzystam z wiedzy i praktyki pracy z ciałem metodą Life Impressions Bodywork. Podstawą tej metody jest pogłębianie świadomości swojego ciała poprzez uważny ruch.

Uczenie tanga otworzyło przede mną nową perspektywę – zbadania, przemyślenia tanga, szukania sposobów nazwania, o co w tangu chodzi, by móc przekazać to innym. Lubię to :)

Mateusz Sarapata

Prawnik, wspinacz, instruktor tanga, człowiek tysiąca pasji. Absolwent słynnego II Liceum Ogólnokształcącego w Krakowie oraz Wydziału Prawa i Administracji UJ. O swoim pierwszym spotkaniu z tangiem i rosnącej później fascynacji tym tańcem mówi w następujący sposób:

“Pamiętam takie zdarzenie, kiedy siedząc w jakimś barze w Buenos Aires – racząc się wyśmienitym argentyńskim winem – ni stąd ni zowąd zostałem poproszony przez tancerkę prezentującą akurat w tym miejscu pokaz tanga („do kotleta”) abym tymczasowo – na oczach obecnych – zastąpił jej partnera i pokazał wszystkim obecnym jak tańczy się tango w Polsce. Cóż, przed tym zdarzeniem o tangu wiedziałem raczej niewiele. Presja tłumu była jednak zbyt duża… „Pokaz” wyszedł fatalnie. Pewnie dlatego, że miałem na nogach zwykłe sandały.

Wróciłem do Krakowa – to był rok 2005. Kupiłem buty i zacząłem się uczyć. Raz bardziej intensywnie raz mniej, raz pełen emocji, innym razem bez specjalnego zaangażowania. Jak to w życiu bywa. W tangu zresztą też.

To było kilka lat temu. Od tego czasu wiele się zmieniło a tango pozostało. Dalej tańczę i coraz bardziej mi się to podoba. Na chwilę najważniejszy staje się następny krok, następny subtelny ruch.
Na początku uczyłem się u Agnieszki i Grzegorza Porczak. To były pierwsze tangowe kroki… Później brałem lekcje u wielu krakowskich nauczycieli, aż trafiłem na zajęcia do Kasi Czech i Tymoteusza Ley. Ich taniec zrobił na mnie wielkie wrażenie i stał się dla mnie inspiracją. Wtedy odkryłem co jest dla mnie w tańcu ważne, jak chciałbym tańczyć. Teraz to spojrzenie na tango – skoncentrowane na emocjonalnym przeżyciu wspólnie kilku minut – staram się wraz z Agatą przekazywać dalej.

W międzyczasie udało mi się podpatrywać jak tańczą pary wybitne jak Daniela Pucci i Luis Bianchi, Marina Marques i Ozgur Demir czy Mila Vigdorova i Rodrigo Fonti.
Lubię patrzeć na tańczące pary. Na to, jak na kilka chwil powstaje między parterami bezsłowna komunikacja, jak partnerzy przyjmują odpowiednie role, aby stworzyć na moment „coś” pomiędzy sobą. Ta wzajemna zależność jest chyba dla mnie najbardziej fascynująca… “

-->